W moim malym Krakowie...


Snieg nie przestawal padac, kiedy ukladalam ksiazki i sortowalam ubrania. Pomyslalam wtedy, ze zapewne przez najblizszy rok nie bedzie tak zimno.
I pieknie.
I mimo, ze powinnam zaczac sie pakowac (niebawem znowu sie przeprowadzam) i organizowac swoje sprawy, to postanowilam szybko zalozyc kurtke i buty i wziac ze soba telefon, zeby uwiecznic 'moj maly Krakow.'
I oto efekty.








Spokojnego wieczoru,

M.

Gangster Squad albo Pogromcy Mafii.


Na ten film poszlam z jednego powodu-uwielbiam Seana Penna i nie moge sie oprzec niczemu, w czym gra.
Uwazam, ze jest jednym z najlepszych aktorow naszych czasow.
Wspollokatorka dolaczyla do mnie z powodu Ryana Goslinga.
O gustach sie nie dyskutuje, prawda?
Poza tym, o Goslingu wiem nie wiele i poki co nie zzera mnie ciekawosc :)
Pomijajac aktorstwo...Czy ktos jest w stanie oddac mi godzine i piecdziesiat trzy minuty mojego (cennego) czasu?
Niestety nie.
Jesli ktos spodziewa sie wyszukanej fabuly, moze sie rozczarowac.
Niestety.
Nie potrafilam znalezc usprawiedliwienia dla nie zawsze potrzebnej krwi, brutalizmu i bezwzglednosci glownego bohatera. Nie widzialam w jego zachowaniu 'drugiego dna', ktorego tak czesto poszukuje w filmach.
Sean Penn byl ostry, brutalny, zly ale przekonujacy. Wielokrotnie musialam  zakrywac oczy, bo czasem nieuzasadniona krew, ktora sie lala, nie powodowala niczego innego oprocz obrzydzenia.
Nie wiem na ile Sean Penn musi sie wysilac, zeby zagrac twardego i bezwzglednego mezczyzne. Ale i w takich rolach go widywalam. Gdybym wiec musiala skupic sie tylko na jego aktorstwie, powiedzialabym, ze byl przekonujacy.
Co po tych wszystkich latach juz mnie raczej nie zaskakuje.
I pozwolcie, ze na tym poprzestane.

Jesli oczekujecie ambitnego obrazu- nie wybierajcie sie na ten film.

Nie warto.

M.

What's eating Gilbert Grape

Na niedzielny, zimowy wieczor. Film nielatwy i na pewno warty obejrzenia.


Polecam.
M.

If you had a choice...

Where would you  go?

India?

Part of me still missing this massive country. This picture has not been uploaded by mistake. That's the place I've never seen in my life. That's the place I would see if I go to India again. This place and many, many more.  Since I've made a decision to see 'one more country before I die' I feel more happy than ever. Consider  very popular sentence, that you only live once I can't go wrong with that, can I?
I can pin India on the map and say:'That's a country I've been to!'


Can I do the same with Thailand?

Not...Yet :)
The flight prices are very similar, so what i need to do is...
Decide where to go.
Get the tickets.
Apply (and pay-sic!) for visa.
Pack all staff (no malaria tablets though!)
Take the Love one with me
(In my case he will have to make sure that I'm not missing :)
And...

Off we go!



Alfabet zakochanego w Indiach.

W tym roku obiecalam sobie, ze bede czytac wiecej ksiazek.
Bedac w Polsce, odwiedzilam Empik. Bylam mile zaskoczona iloscia dostepnych ksiazek o podrozach.
A poniewaz do Indii przekonywac mnie specjalnie nie trzeba-zakupilam Alfabet zakochanego w Indiach'.
Kiedy tylko przeczytam, na pewno zamieszcze tutaj recenzje.

Pozdrawiam serdecznie,

M.