Go sober for October!

When I first saw the advert I was hungover after one of my friend’s leaving do.
It was Sunday afternoon and I could not move at all. Do you know those moments when everything you want is just a good fry up and few more hours sleep? I was in that state. I was hangover, tired and literally most unhappy person in Kent at this very moment.  All I knew was that I don’t want to drink anymore. Typical, isn't it? Especially if you drunk good amount of wine last night.
You don’t really think about having an alcohol…At least to the next weekend. But that was far too much even for me. I mean – don’t get me wrong- I've tried ‘hair of the dog’ few times and I was well surprised. It worked and I felt better (yes, I am Polish!) but I didn't feel that is the case during this miserable Sunday afternoon.
No one volunteered to make me a breakfast and I would feel stupid to ask any of my neighbours. With no one around my flat I've decided to use the oldest tricks of the world - sleep until I feel better. I skipped the breakfast hoping that I will be able to survive till dinner. Since I didn't want to drink more alcohol (how come?) I've ordered the food.
Gave a call to my other half to inform him that Sunday roast will have to wait till…next Sunday and all I am capable to do now is to call nice Chinese place and ask to deliver Thai curry.  So I did.
And I made a decision.
I will sign up to Sober for October. I will not have an alcohol for next month no matter what! I will raise money for Macmillan Cancer Support to show empathy to those who suffer every single day.  For them and their families. For children and adults. Just to show that I am here and I do care.
How many times you have been asked for help? How many times you thought: ‘I haven’t got money myself, how can I help someone else?’ You can. And everyone has own idea about it.
You can give your time, your money, and your clothes. You can jump out of the plane, run marathon or climb Mount Everest. No one expects thousands of pounds. You know why? Because every penny makes the difference.
Very often we just don’t realize how lucky we are. How healthy we are… By doing charity you are not only helping people who suffer. You are helping yourself. The good you things you do today will get back to you tomorrow.

If you want to help me to help those who suffer, please, visit:

 https://www.gosober.org.uk/profile/magdalenagasztych

My journey will continue.


Take care,


M.

Przygotowania do wyjazdu. Część druga.

Po spisaniu listy najważniejszych i najpotrzebniejszych rzeczy przed naszym wyjazdem (apteczka, którą On gdzieś ma ale...nie wie gdzie) postanowiłam zabrać się za poszukiwanie noclegu.
Spontan spontanem, ale gdzieś spać musimy, więc ta kwestia raczej nie podlega dyskusji.
Nie jestem z tych, co obawiają się warunków w jakich przyjdzie im spać. Miałam już okazję przytulić głowę do poduszki w wielu mniej lub bardziej nietypowych miejscach.
Bardziej niż gorącego prysznica potrzebuję pozytywnej atmosfery i energii. Ludzi, którzy mogą być inspiracją i z którymi pięknie nam będzie wyruszyć w dalszą drogę.
I cena. Cena również jest istotna. Wyjazd ma być z założenia nisko budżetowy, więc o ile mi wiadomo, nie interesują nas hotele ze spa w pakiecie, klimatyzowane pomieszczenia czy pralnia.
Ma być tanio i...dobrze. O ile ze spełnieniem pierwszego warunku nie powinno być większego problemu, o tyle drugi wcale nie musi być pewnikiem. Nie łatwo przecież odgadnąć jaka będzie atmosfera, jacy ludzie zatrzymają się podczas podroży i z kim przyjdzie nam dzielić przestrzeń.

Już na początku ustaliliśmy, że to ja zajmę się noclegiem. Albo przynajmniej poszukam i popatrzę, co na ten temat sądzi Google...Z góry wiem, że o rezerwacji wszystkich noclegów mogę zapomnieć i lepiej się na to nie nastawiać. W przeciwnym razie Komuś się to nie spodoba a ja zostanę oskarżona o niezrozumienie pojęcia wolności w podróżowaniu...
Żeby nie było - i tak zerkam i po cichu zapamiętuję co według innych warto a czego nie.
Potem zdam się na swoją intuicję i pójdziemy swoją drogą.

Znajduję miejsce gdzieś w turystycznej dzielnicy Katmandu. Oglądam zdjęcia, czytam opinie i już wiem, że kilka pierwszych nocy w Nepalu spędzimy z przynajmniej dziesięcioma innymi osobami w pokoju...I już ani przejmować się nie muszę, ani obawiać, bo wszystkie puzzle tej szalonej układanki zaczynają się pojawiać w odpowiednich miejscach.
I ciągle nie wiem, dlaczego wybraliśmy akurat Nepal, ale chcę poczekać z odpowiedzią na to pytanie nie niecierpliwiąc się aż nadto. Czas na pewno pokaże- nie trzeba nam się spieszyć.

Omawiając kwestię noclegów, mimochodem dzielę się z Nim informacjami znalezionymi w Internetach.
'Ty słyszałeś, że bilety wstępów do parku narodowego, albo świątyni mogą być znacznie droższe dla turystów? To jakieś oszustwo jest. Dlaczego mam płacić więcej?'

Łudzę się, że On będzie po mojej stronie, no bo jak inaczej? Gramy przecież w jednej drużynie no i jedziemy razem i będziemy po tej samej stronie barykady, nazwij to jak chcesz...

Ale on ma swoją teorię i wcale mu to nie przeszkadza. I jeśli płacić więcej trzeba to zapłacimy. Przecież nie będziemy sobie psuć wyprawy dla kilku funtów.
(...)Poza tym, inne ceny dla turystów to nie pierwszyzna, nie panikuj, M.'

I oto wyłania się mój obraz. Obraz materialistki, która nie chce płacić więcej tylko dlatego, że jest turystką.
I jakby wyraźniej zaczynam sobie zdawać sprawę z faktu, że ten wyjazd może byc ciekawszy niż myślałam...

Pięknej niedzieli!



M.