9 miesięcy: List do M.

Droga M,

Od tygodnia staram sie pozbierać i posortować myśli. Z emocjami sobie nie radzę.
Nie byłam przygotowana ani na taką miłość ani na taki strach.
Nie będę  chyba specjalnie oryginalna, kiedy wyznam Ci na uszko, że niesamowita miłość wypełnia teraz całą mnie. Że chcę krzyczeć, ale jednocześnie tak wiele chcę zachować dla siebie.
Zupełnie jakbym się bała, że emocje wypowiedziane znikną gdzieś, ulotnią się zupełnie, a ja nie będę potrafiła ich zatrzymać.

Kiedy dowiedzieliśmy się o Twojej we mnie obecności, nie do końca potrafiłam sobie z tym radzić.
Nagle tak bardzo moje ciało dzieliłam z nowym lokatorem, który robił ze mną co chciał. Wyznaczał godziny mojego dobrego i fatalnego samopoczucia. Byłam zmęczona, zła i ciągle szukałam błogosławieństwa w tym tak bardzo (jak wtedy sądziłam) niebłogosławionym stanie.
Ale był to też czas patrzenia na świat przez trochę inne okulary.
Zaczęły się obawy, czy będę potrafiła dać Ci wszystko, czego potrzebujesz? Czy wartości, jakie Ci przekażemy będą dla Ciebie istotne? I wreszcie - zupełny brak oczekiwań, oprócz jednego, bardzo ważnego - żebyś tylko była zdrowa.
Ze strachu (znowu) nie kupowałam ubranek, tylko cierpliwie (a czasem i nie) czekałam na Twoje przybycie.
Rosłam, radziłam sobie ze zgagą, puchnącymi stopami i bezdechem, kiedy wchodziłam po schodach.
Pracowałam, zapominając, że powinnam odpoczywać. Żartowałam, że nie będę miała czasu na poród.
I chyba wlaśnie dlatego Ty postanowiłaś wziąć sprawy w swoje ręce.
Kiedy spędzałam kolejną niedzielę na planowaniu kolejnego poniedziałku, Ty nie chciałaś mi już dać więcej czasu...Pomyślałam wtedy, że na pewno będzie ciężko nam przez to wszystko przejść, ale też zdałam sobie, mało odkrywczo zresztą, sprawę, że teraz nie ma już odwrotu.
Teraz trzeba się spiąć i przedstawić Cię światu.
Od tego wczesnego, deszczowego poniedziałku miałam sie przekonać, że miłość może być bezwarunkowa i nie trzeba robić nic, żeby na nią zasłużyć. Miałam się przekonać, że już zawsze będę się martwić i drżeć o Ciebie. Najpierw, kiedy kilka razy kichniesz, później, kiedy pierwsza miłość złamię Ci serce.

I godzę się na to droga M.
Godzę się na nieprzespane noce, podkrążone oczy i zmęczenie. Na miłość, której ogarnąć nie sposób i na radość, która wyciska mi łzy.
Chcę, żebyśmy były dla siebie inspiracją
Pragne Twojego szczęścia tak bardzo, jak bardzo oczywistym jest, że moje życie nie będzie już takie, jak przed tym.

Chciałabym, żebyś pamiętała o kilku, ważnych w życiu rzeczach.
Chcę Ci powiedzieć, co warto. I robię to z wielką radością.

Moja droga M...






Warto jest...

Spełniać swoje marzenia.

Za kilka, albo kilkanaście lat przyjdziesz do domu z pewnym planem i powiesz mi zapewne, co chcesz osiagnąć. Może będzie to skok ze spadochronem, podróże, a może domek na wsi.
Pamiętaj proszę o jednym: zawsze warto i zawsze trzeba spełniać marzenia. Po to są. Jesteśmy na tym świecie tylko raz i to jest nasz czas. Nigdy nie czuj się zobowiazana do tego, żeby tłumaczyć się ze swoich marzeń. Wyznaczaj sobie ścieżkę i podążaj nią. Wyznaczaj cele i realizuj je.
Nigdy nie daj sobie wmowić, że coś jest niemożliwe i, że czegos nie da się osiagnąć.
Ciężką pracą i uporem jesteś w stanie zdobyć wiele.
Będę Ci o tym przypominać tyle razy, ile razy w siebie zwątpisz.
Bo każde Twoje spełnione marzenie przyniesie Ci satysfakcję. Że spróbowalaś, że mogłaś, że dałaś radę. I chociaż w tym spełnianiu marzeń, może czasem stukniesz się w głowę i powiesz, jak matka, że nie o to Ci w życiu chodziło, to jednego możesz być pewna - nauczysz się przy tym wiele.

Nie zapominaj o tym, proszę.

A ja nie zapomnę, że chcę w Ciebie wierzyć.

Podróżować.

Żeby poznać innych ludzi, inne kultury i punkt widzenia. Warto jest się zachwycić nad czymś, zamyślić. Spoglądanie na świat z innej perspektywy otwiera nam niewidzialne drzwi. Sama się o tym przekonasz. Dlatego nie bój się nigdy odkrywać. I też nigdy nie przestawaj.
Być może w trakcie jednej z takich podróży odnajdziesz swoje własne miejsce i swoje ja.

Będę wtedy przy Tobie stać.

Szanować ludzi.

Bo każdy z nich ma swoją historię. Szanuj, poznawaj i słuchaj. Jeśli chcesz, daj też drugą szansę.
Ale wiedząc, że zrobiłaś wszystko nie bój się odchodzić.

Moje ramiona będą zawsze dla Ciebie otwarte.


Uczyć się języków.

Ktoś powiedział, że im więcej językow znamy, tym bardziej jesteśmy ludźmi. Już teraz widzę Cie nadąsaną, kiedy po raz kolejny poprawiam Twoja mowę. Wiem, że będziesz się buntować i jestem na to przygotowana. Proszę, nie miej mi za złe z Tobą tej walki. Zawsze będę chciała, żebys wiedziała skąd pochodzisz, a znajomość języków jest nieoceniona. Tak, jak podróże, otworzy Ci drzwi do serc wielu osób i pozwoli zrozumieć więcej niż jesteś sobie teraz w stanie wyobrazić.

Zaufaj mi.


Czytać książki.

Sa inspiracją i niewyczerpaną kopalnią wiedzy. Zabiorą Cię w najdalsze zakątki świata, a Ty odpłyniesz nawet o tym nie wiedząc. Czytając, będziesz chciała zmieniać swoje życie. Czytając nauczysz się też pisać. I najpierw to ja usiądę blisko, żeby szepnąć Ci kilka słów z jakiejś książki a potem może Ty zdecydujesz po jaką przygode chcesz sięgnąć.

Kocham Cię.

Twoja Mama.

9 miesięcy:Bla, bla, bla...albo nie mów ciężarnej, co tobie niemiłe.

Dobra, przyznaję.
W czasie ciąży zrobiłam się trochę bardziej nadwrażliwa, łatwiej mnie zdenerwować, czepiam się szczegółów i od czasu do czasu miewam mord  w oczach.
Bywa, że wychodzi ze mnie straszna suka, która potrafi zwykłe spóźnienie potraktować, jak armagedon. Dąsam się, przeklinam i wściekam, że  nie traktuje się mnie jak pępek świata.
No i kłócę się. Prawie o wszystko.
Potem oczywiście żałuję, przepraszam, mam wyrzuty sumienia, ale nad pierwszą reakcją zazwyczaj nie panuję. Gubię się w tych wszystkich radach, których czasem nie chce mi się po prostu słuchać.
Jakoś łatwo mnie w tych dniach obrazić, urazić i zirytować :)


Oto lista rzeczy, których (moim skromnym zdaniem) nie powinno sie mówić lub robić ciężarnej.

Mój brzuch to moje ciało.

Fajnie by było gdyby ludzie o tym pamiętali. Tymczasem znajomi, których spotykam podczas zakupów na przykład, zdają się zupełnie nie zwracać na to uwagi.
O czym mówię?
O tym słynnym dotykaniu brzucha. Jakby był dla wszystkich, a  to przecież moje ciało!
Czy ja podchodzę do Ciebie i głaszczę po cyckach? Nie? Nie. A mogłabym. W końcu też (jak mój brzuch) wystają.
Jeśli nie jesteś bliską osobą, to proponuję, żebyś się powstrzymał(a). Ciężarne słyną z burzy hormonów nad którymi czasem nie panują i w najlepszym wypadku może się to skończyć mordem w oczach. W najgorszym? Wolałabym nie wiedzieć.
Nikt chyba nie lubi, kiedy zupelnie przypadkowe osoby roszczą sobie prawo do ich ciała.
Pewnego dnia, rozmawiałam z koleżanką z pracy gdy tymczasem druga wyciągnęła rękę, żeby dotknąć mojego, już dość pokaźnego brzucha. Zirytowało mnie to na tyle, że na głos zapytałam, czy w pokoju jest jeszcze ktoś, kto życzy sobie pogłaskać moje ciało?! To zamknęło usta i związało ręce kilku potencjalnym dotykalskim. I niech myślą sobie co chcą. Mam to w glębokim poważaniu.

Imiona.

Jeśli już tak bardzo chcesz wiedzieć, jakie imiona ktoś wybrał dla swojego dziecka, to bądź łaskaw nie komentować. Nie jestem jakąś tam obrażalską, ale skoro już pytasz, to spróbuj się powstrzymać od słów typu: 'Naprawdę?! Totalnie mi sie nie podoba.'

Albo: 'Znałam kiedyś takiego. Głupi był. Albo nienormalny. Wszyscy się z niego śmiali, wytykali palcami. Nie nazywaj tak dziecka.'

Dzięki.

W pewnym momencie przestałam po prostu odpowiadać na pytania o imiona. Albo je ignorowałam, albo zwyczajnie kłamałam, że wciąż się zastanawiamy. Komentarze innych tak zaczęły mnie irytować, że uznałam za zbędne tłumaczyć się z moich wyborów.

Chłopiec czy dziewczynka?

Nie wiem. Nie chcemy wiedzieć. Chcemy, żeby to była niespodzianka. Można?
No niby można, ale...To fanaberia jakaś! Wszyscy wokół chcą wiedzieć a wy sobie życie utrudniacie. A tak moglibyście już pokoik urządzić, ciuszki kupić. Różowe, albo niebieskie jeśli chłopiec rzecz jasna. A tak co? Tylko białe albo kremowe jakieś. Bez sensu.

Bez sensu to jest komentowanie mojej (ciężarnej) decyzji.
I prorokowanie.
Ale na co masz ohcotę? Na słodkie? Dziewczynka! Na kwaśne? Na pewno będzie chłopak.
Jak dla mnie zupelnie nieważne. Oby było zdrowe.

Wyglądasz dzisiaj bardzo w ciąży!

Ależ dziękuję! Wcale się tak nie czułam dopóki o tym nie wspomniałaś. Prawie zapomniałam, że przytyłam piętnaście kilo i ciężko mi się poruszać. Moje opuchnięte stopy i ciężki oddech wcale mi o tym nie przypominają. A i, że będzie dziewczynka? Rozumiem, że 'subtelnie' dajesz mi do zrozumienia, że wyglądam jak czołg i totalnie straciłam kontrolę nad swoim ciałem?
Nie, spokojnie.
Nie ma się czym przejmować, to zupełnie normalne, że otwarcie komentujesz mój wygląd.
Rozumiem, że to działa w obie strony? Jeśli tak, to ja chętnie dorzucę swoje trzy grosze. Tym razem na temat Twojego wyglądu.

Dziękuje za uwagę.

M.